Władze angielskiej Premiership chcą ukrócić zwyczaj wybijania piłki za linię boczną w sytuacji gdy któryś z zawodników jest kontuzjowany. Argumentują to plagą symulowanych urazów i zbyt wielu przerw w grze.
Zarządzający najważniejszą ligą w ojczyźnie piłki nożnej wystosowali specjalny apel do zawodników, menedżerów i sędziów, w którym zapowiadają, że w rozpoczynającym się w ten weekend sezonie o tym, czy gra będzie przerwana, decydował będzie arbiter.
- Panuje opinia, że ta swego rodzaju piłkarska konwencja posunęła się zbyt daleko - powiedział Dan Johnson, rzecznik prasowy Premier League.
Zamieszanie wokół "gestu Garrinchy" doprowadziło między innymi do ostrej wymiany zdań pomiędzy Arsenem Wengerem i Martinem Jolem podczas meczu Arsenal - Tottenham w ostatnim sezonie ligowym. Francuski trener "Kanonierów" był wściekły po tym, jak gracze przeciwnika nie wybili piłki gdy na boisku leżeli Emmanuel Eboue i Gilberto Silva, a na dodatek Robbie Keane strzelił bramkę.
Podobnie było w 1999, gdy w meczu rozgrywek o Puchar Anglii piłkarze Sheffield United wybili piłkę by umożliwić opatrzenie gracza Arsenalu, a londyńczycy nie oddali piłki i Marc Overmars strzelił bramkę. W efekcie gracze z Sheffield zeszli z boiska.
żródło : onet...
Bla.. bla...
Co wy na to ?! Bo ja jestem w 7 niebie... poprostu super, juz nie mgoe sie doczekac az zobacze lezacego C. Ronaldo, i czekajacego az ktos wybije pilke... hyhyh... tylko co jesli przy piłce bedzie druzyna w ktorej dany zawodnik lezy na boisku, przeciez moga wykopwac pilke... chyba ze sedzia bedzie wtedy karal zawodnikow... hmmmmmm