Quent wspomniałeś o White Russian? Przedni drink. Najlepszy jakiego piłem, to wersja podwójna na rynku w Kazimierzu Dolnym. W takiej knajpie w której jest mnóstwo gratów, i cholernie mało miejsca.
Poza tym z drinków bardzo lubię też Mojito (wódka, tonik, limonka, listek mięty),
Long Island Ice Tea (wódka, bacardi, cola, cytryna, i jeszcze jakis alkohol - generalnie to taka mieszanka all in one - kopie mocno)
Cuba Libre (bacardi, cola, cytryna)
Ouzo + sok pomaranczowy + sok grejpfrutowy+ lód <--- mniami
Tequila Boom Boom - 50 tke tequili zalewa się sprajtem, przykrywa podkładką od piwa, dwa- trzy razy wali w stół i wypija jednym hałstem kiedy piana powstała w wyniku wstrząsów jest największa.
I tu dochodzimy do tequili. Jak do tej pory chyba nikt nie wspominał tego trunku (przynajmniej ja nie zauważyłem). A jest to przecież napój bogów. Smakuje rewelacyjnie zarówno w wersji z solą i cytryną, jak i w wersji Margherita.
Srebrna czy złota wchodzi jak marzenie. (swego czasu podczas wakacji na Cyprze wchodziła tak dobrze, że zazwyczaj 5minutowy spacer z dyskoteki do hotelu zajął mi 3 godziny).
Jeżeli zaś chodzi o whisky. Ostatnio strasznie mi posmakowała. Generalnie trunki mocniejsze ostatnimi czasy lepiej przyswajam niż piwko. Nie ma to jak szklaneczka dobrego single malt z lodem. Żeby to jeszcze nie było tak pierońsko drogie to nic innego bym nie pił.
Podobnie jest z MetaxÄ…. ButeleczkÄ™ obalam spokojnie:)
I co najlepsze. Zarówno po whisky jak i po Metaxie nigdy nie ma kaca. No chyba że sie to zmiesza razem lub z wódką.
Browarek ostatnio pijam rzadko. Tylko jak idę do knajpy ze znajomkami. Butelkowe i puszkowe jakoś mi nie wchodzi. Kuflem zimnego Guinessa, Kilkenny, Newcastle Brown Ale, czy Strongbowa (moim skromnym zdaniem to jest właśnie najlepsze piwo na upały - sprawdziłem doświadczalnie wczoraj na samym sobie) nie pogardze nigdy.
Poza tym lubię Carlsberga, Tyskie (ponad wszyskie:P), Dębowe Mocne, Pilsner Urquell, Zlaty Bazant, Staropramen, Lech (zielony). Stella Artois jest i owszem bardzo dobra. Podobnie Amstel. Swego czasu piliśmy dzień w dzień z kumplami Wojaka mocnego. Jak na piwo za niecałe 2 złote smakował wybornie:)
No! Ale się rozpisałem się
P.S. Wino pijam raczej rzadko: zazwyczaj jak odwiedzam znajomych lub gdy się z kobietą nie możemy zdecydować co kupić innego, ewentualnie na jakichś rodzinnych imprezach do obiadu (polecam wina reńskie),