Mecz, który utkwił w mej pamięci i zapewne będę pamiętał go przed długi okres czasu, to jest Superpuchar Europy z roku 2001, pomiędzy Liverpoolem a Bayernem 3:2. Do przerwy zespół Liverpoolu prowadził 2:0, a w drugiej połowie zaczęła się prawdziwa dramaturgia. Bawarczycy za wszelką cenę starali się wynik doprowadzić do stanu remisu, lecz The Reds za żadne skarby nie dawało Bayernowi wiele miejsca, do strzelenia tej 3 bramki. Gdy czas się już skończył, mój brat strasznie smutny, nie był w stanie za wiele powiedzieć, bo był jeszcze zszokowany, po porażce Bayernu... i dobrze mu.

Także w mojej pamięci , znalazła się jeszcze odrobina miejsca na mecz Anglia - Polska z 1999 roku, który wygrali Anglicy. Oczywiście w tamtym spotkaniu hattricka ustrzelił Scholes, strzelając jedną z bramek w sposób podobny do Diego Maradony, tzn. ręką.
QUOTE
a drugi to final lm z 2001 roku bayern monachium - valencia 1:1 i karne (6:5) wlasnie te karne utkwily mi w pamieci kahn i canizares puszczali jednego po drugim.....
Również ten mecz pamiętam i to bardzo dobrze, bo oglądałem go akurat z bratem. Lecz karne nie były puszczane jeden za drugim.
W pierwszej kolejce nie strzelił Paulo Sergio.
W bodajże trzeciej Zahovic nie strzelił.
W czwartej Anderson i... Carboni.
No i w siódmej, i to ostatniej kolejce nasz były gracz Pellegrino nie wykorzystał karnego, po obronionym rzucie karnym przez Kahna.
Czyli to wyglądało tak:
FCB 0 1 1 0 1 1 1
VCF 1 1 0 0 1 1 0
I dodatku pamiętam to, jak Canizares próbował czarować swoimi oczami każdy strzał gracza uderzającego z drużyny przeciwnej.

Poprostu, pamiętam ten mecz jak bym go wczoraj oglądał.