W poniedziałek wieczorem gramy z Wigan na DW Stadium. Przed tygodniem the Latics przegrali z Birmingham po karnym, którego nie było. Gdyby Rodallega na początku tego meczu wykorzystał nadarzające się okazje, podejrzewam, że Wigan przywiozłoby z St Andrews komplet punktów.
A w jeszcze poprzednich meczach nasi najbliżsi rywale grali tak:
27 kolejka: Wigan - Tottenham 0-3
26: Wigan - Stoke 1-1
25: Sunderland - Wigan 1-1
24: Wigan - Everton 0-1
Delikatnie mówiąc Wigan nie jest mocarne na swoim stadionie. Konsekwencją mizernych występów the Latics jest ich pozycja w Premier League: 16 miejsce i tylko punkt przewagi nad 18 Hull City. Mają zatem nóż na gardle, a wiemy, jak się gra z takimi zespołami.
Podejrzewam, że Roberto Martinez ustawi swój zespół tak samo jak Levy z Unirei - wjadą autobusem na murawę swojego stadionu. Choć z drugiej strony nasz mecz wyjazdowy w tym przypadku może okazać się zbawienny, bo z takimi ekipami jak Wigan gra się masakrycznie ciężko u siebie. A Rodallega i spółka będą pewnie chcieli od czasu się pokazać swoim kibicom, dlatego jest szansa, że się odkryją tu i ówdzie.
My mamy pewne problemy w obronie (kontuzje Skrtela, Aurelio i kolano Aggera), ale jest szansa, że wróci Johnson. No i robiący różnicę Torres...
Mam nadzieję, że wygramy!
