Za 3 dni wracamy do ligi. Po okropnie długiej przerwie zimowej zagramy pierwszy mecz ligowy. Albo i nie zagramy, bo poważnie obawiam się o aurę na wyspach. Sprawdzłem pogodę w Liverpoolu na BBC i teoretycznie z dnia na dzień ma być cieplej, a w niedzielę nawet ma być dodatnia temperatura. No i najważniejsze - brak opadów...
Te Koguty to jak the Villans - nasze największe zagrożenie w walce o czwórkę, po niespodziewanej wtopie z Wilkami 12 grudnia na White hart Lane, radzą sobie znakomicie. oto ich wyniki w lidze:
Tottenham – West Ham 2-0
Fulham – Tottenham 0-0
Blackburn – Tottenham 0-2
Tottenham – Man City 3-0
Wolverhampton – Tottenham 0-1
i pierwszy mecz w pucharach w tym roku (02.01.2010):
FA: 02.01 – Tottenham – Peterborough 4-0
Łatwo zauważyć, że bramek dużo nie tracą ostatnimi czasy. Zawodników mają w sztosie, Defoe to Anglik, Huddlestone też, reszta środka pola (oprócz Palaciosa) też do Afryki nie pojechała na PNA, więc skład na Anfield zawita silny jak cholera. Wrócą na stare śmieci Crouch i Keane i na pewno będą chcieli coś udowodnić Benitezowi (o ile zagrają). Defoe jest chyba w najlepszym momencie swojej kariery, Kranjcar z Modricem kręca środkiem pola, a Dawson z Bassongiem rządzą w obronie.
Jedyne osłabienie to kontuzja Lennona, choć nie wiadomo, czy za trzy dni i on nie będzie gotowy do gry.
Rok temu w meczu zamykającym sezon (o pietruszkę) wygraliśmy 3-1. taki wynik byłby błogosławiony teraz.
Ale każde zwycięstwo biorę w ciemno. Będzie bardzo ciężko, cały czas nie może grać Mascherano.
Oby dodatkowe godziny Torresa na treningach zaczęły procentować...
