Dawno się tu nie udzielałem i trochę zaczęło mi tego brakować
Do rozpoczęcia tego wątku zainspirował mnie wczorajszy mecz Wisły z Tottenhamem, komentowany przez niestrudzonego Dariusza Szpakowskiego, choć może słowo "komentowany" jest tu nieco na wyrost... Wspomniane spotkanie nie jest rzecz jasna pierwszym, które obnażyło rażącą wprost niekompetencję Szpakowskiego, jednak takiego nagromadzenia wpadek dawno już nie doświadczyłem, nawet w wykonaniu tego pana, że pozwolę sobie przytoczyć kilka najbardziej spektakularnych:
Angielski: Bale; Szpakowski: Bejli
Angielski: Jenas; Szpakowski: Dżinas
Angielski: Zokora; Szpakowski: Zakora
Angielski: White Hart Lane; Szpakowski: Łart Hart Lejn
Polski: Boguski; Szpakowski: Bogucki
Nie czepiałbym się pojednynczych pomyłek, wszak te zdarzają się najlepszym. Ale powyższe raczył pan Szpakowski powielać przez pełne 90 minut spotkania. Tego i poprzednich, kiedy to na przykład po boisku w meczu Realu z Sevillą, i to nie przez półtorej, a trzy godziny, bo był to dwumecz, biegał niejaki "Snajders". Wpadki tego typu świadczą po pierwsze o skrajnym nieprzygotowaniu do wykonywania swojej pracy, po wtóre zaś, o braku szacunku do osób, których dotyczą. Nie chciałbym popadać w przesadny patos czy nadęcie, ale chyba nikt z nas nie pomyślałby sobie dobrze o osobie notorycznie przekręcającej jego nazwisko. Ciekawe, czy Szpakowski myli się również rozmawiając z nimi osobiście, a takie zdarzenia mają chyba miejsce, wszak nie przypominam sobie meczu, w którym rzeczony komentator nie wtrąciłby w pewnym momencie: "Kiedy wczoraj rozmawiałam z [nazwisko piłkarza]".
Żeby była jasność: nie chcę inspirować żadnej nagonki na Szpaka, po prostu wczorajszy mecz przelał czarę goryczy i osobiście doszedłem do wniosku, że ten facet już się skończył. Nie trafiają do mnie argumenty obrońców Szpaka, że "nikt tak jak on nie potrafi wprowadzić takiej atmosfery". Guzik prawda. Może kiedyś, nie wiem, jestem młodym człowiekiem. Wiem natomiast, że dziś coraz częściej zdarzają mu się długie przestoje w komentarzu i to w kluczowych akcjach, kiedy najwyraźniej zwyczajnie brakuje mu słów i milczy, kiedy drużyna przez 30 sekund wymienia się podaniami. Ożywia się ewentualnie dopiero pod jej (akcji) koniec, krzycząc: "Szansa...! Ach jej, jej...". Jeśli to ma być to niepowtarzalne tworzenie atmosfery, to stwierdzam, że sam śmiało mogę się zatrudnić do komentowania meczów.
Żeby nie było tak do końca w negatywnym tonie: bardzo podobają mi się u Szpaka jego wprowadzenia do meczów, kiedy mówi coś, co wcześniej sobie przygotował. Wtedy jego komentarze naprawdę bywają celne i nawet autentycznie zabawne. Wtedy wraca ten Szpak, którego ja sam nie pamiętam, ale z opowieści starszych ode mnie ludzi wiem, że kiedyś istniał. Niestety, kiedy przychodzi do skomentowania czegoś na bieżąco, w trakcie gry, Darek zwyczajnie nie nadąża i popełnia masę żenujących pomyłek, których nijak nie da się złożyć na karb jego tak zwanego "przeżywania" meczu, bo ono także pozostaje w mojej opinii odległym wspomnieniem.
A w Waszej? Zapraszam do dzielenia się swoimi przemyśleniami na temat Szpaka, według mnie postaci dla komentarza telewizyjnego i radiowego zasłużonej, ale niestety, o zdolnościach już chyba nieco przebrzmiałych...
