Pierwsze nazwisko nasuwające się tutaj na myśl to Dani Pacheco. 17-letni Hiszpan, którego LFC udało się wyrwać Barcelonie, to prawdziwy postrach wszystkich młodych defensorów na Wyspach, gdyż Dani posiada fenomenalną technikę i z piłką potrafi zrobić naprawdę wszystko. Jeśli dodamy do tego niezłą szybkość i możliwość gry obiema nogami, to można śmiało stwierdzić, że w Akademii rośnie nam napastnik klasy światowej, który być może za kilka lat będzie królem angielskich boisk. Jedyne, czego młodzieńcowi brakuje to wzrostu, gdyż ma on zaledwie 165 cm, lecz ktokolwiek przeczytał autobiografię żywej legendy The Kop, Stevena Gerrarda, wie, że nawet obecnemu kapitanowi Liverpoolu brakowało kilku centymetrów w młodości, co mimo wszystko nie przeszkodziło mu w staniu się jednym z najlepszych zawodników na piłkarskim świecie.
Z serii „napastnicy na przyszłość” kolejnym kandydatem jest Holender Jordy Brouwer. Ten 19-latek to wychowanek niezmiernie słynnej szkółki Ajaksu Amsterdam, gdzie niestety młody snajper nie zdołał wyrobić sobie dobrej marki i w styczniu 2007 roku związał się z Liverpoolem. Brouwer mocno przyczynił się do tytułu mistrzowskiego zdobytego przez rezerwy Czerwonych w minionej kampanii, strzelając między innymi jednego z goli przeciwko Aston Villa w finale tych rozgrywek. Jordy posiada niesamowity instynkt strzelecki oraz ciąg na bramkę, dlatego pod wodzą swych starszych rodaków w klubie, Dirka Kuyta oraz Ryana Babela, jego talent powinien się rozwijać i niewykluczone, że reprezentant Oranje do lat 19 zaliczy debiut w dorosłej drużynie już w przyszłym sezonie 2008-2009.
Gdyby z wszystkich wychowanków Akademii należało wybrać jednego Scousera z krwi i kości, to na pewno byłby nim Adam Hammill. Ten 20-latek to uniwersalny pomocnik, który całą swoją karierę spędził dotychczas nad Mersey i zdołał wywalczyć między innymi FA Youth Cup w 2006 roku, regularnie wpisując się na listę strzelców podczas turnieju. Mimo wszystko Hammill nie wystapił jeszcze u boku swych idoli, Caraghera i Gerrarda, gdyż Anglik jest regularnie wypożyczany w celu nabycia doświadczenia na brytyjskich boiskach. Najpierw, podczas sezonu 06-07 bronił on barw szkockiego Dunfermline, gdzie natychmiastowo stał się ulubieńcem fanów, natomiast miniony rok spędził w drugoligowym Southampton, gdzie przeplatał bardzo dobre występy z tymi gorszymi. Adam to piłkarz na przyszłość, który z pewnością wykorzysta swą szansę na Anfield jeśli tylko taka się nadarzy, gdyż w ramach ciekawostki 20-latek stylem gry bardzo przypomina niejakiego Stevena Gerrarda z młodszych lat.
Wspominaliśmy o napastnikach i pomocniku, teraz czas na obronę! Tutaj nazwisk nie brakuje, lecz chciałbym zwrócić uwagę na jednego z nich, tego nie wiedzieć czemu najmniej znanego. Nazywa się Godwin Antwi, ma 19 lat i pochodzi z Ghany, ojczyżnie chociażby gwiazdora Chelsea Londyn, Michaela Essiena. Antwi to bardzo silny środkowy obrońca, który nie boi się kontaktów fizycznych i potrafi dobrze rozpocząć akcje ofensywne. W dodatku piłkarz rodem z Afryki rewelacyjnie gra głową, a jego główne osiągnięcia to tytuł FA Youth Cup wywalczony z młodzieżą LFC, gdzie Antwi tworzył mur nie do przejścia w obronie wraz z Jackiem Hobbsem. Pierwszy Ghanejczyk w historii klubu z Anfield ostatni sezon spędził na wypożyczeniu w Hartlepool United, gdzie zbierał dobre recenzje i był podporą obrony.
Na zakończenie byłoby grzechem nie wspomnieć o kapitanie zarówno młodzieżówki The Reds, a następnie ekipy rezerw, Stephenie Darbym. 19-latek występuje przeważnie na prawej obronie i jest prawdziwym liderem na boisku, dlatego to właśnie nie kto inny jak on wzniósł FA Youth Cup w 2006 roku, następnie Dallas Cup w marcu 2008 roku, nie zapominając o trofeum mistrza kraju rezerw, wywalczonego w maju bieżącego roku. Darby to urodzony w Liverpoolu prawdziwy kapitan i kto wie, czy to przypadkiem nie on zastąpi kiedyś Gerrarda w roli lidera i motywatora całej drużyny Liverpoolu ?
Podsumowując, wspomniani młodzieńcy to sporo nazwisk, narodowości, charakterów, którzy tworzą mimo wszystko jedną przyszłość, przyszłość Liverpoolu FC. To nie kto inny jak oni sprawią, że na Anfield Road będą (lub nie) trafiać kolejne trofea jak również to, że fani The Reds będą w stanie poczuć się dumni ze swego klubu i swych ulubieńców. Pamiętajmy jednak, że należy temu pokoleniu dać jeszcze czas, ponieważ w takich sytuacjach rzucanie na głęboką wodę przeważnie nie kończy się najlepiej. Pomału, krok po kroku, ci chłopcy będą stanowić o sile i chwale naszego klubu, naszej chwale…