Czterej hiszpańscy gracze Liverpool FC wrócą do klubu w glorii zwycięzców. Fernando Torres, Xabi Alonso, Pepe Reina i Alvaro Arbeloa wywalczyli na austriackich i szwajcarskich boiskach tytuł Mistrzów Europy!
Największy wkład w zwycięstwo miał El Nino, który w całym turnieju zdobył dwie bramki, w tym także tę najważniejszą, dającą Hiszpanii finałowe zwycięstwo nad Niemcami. Fernando zagrał w pięciu meczach. W składzie zabrakło go tylko raz, w meczu z Grecją, kiedy to Luis Aragones wystawił do gry dziesięciu dublerów i Andresa Iniestę. W pierwszym meczu z Rosją, wygranym przez Hiszpanię 4:1 Torres zagrał u boku Davida Villi. Obaj rozegrali świetne spotkanie, a po dobrej akcji El Nino wynik otworzył Villa. Pierwszą bramkę Torres strzelił w meczu ze Szwecją, który Hiszpanie wygrali 2:1. W meczu z Włochami i Rosją Fernando wszystkie siły spożytkował na nieustanną walkę z obrońcami rywali. Drugi raz trafił dopiero w finale, ale był to dla całej Hiszpanii najważniejszy gol w turnieju.
– To największy sukces w moim życiu. Spełniło się nasze marzenie. To nasz pierwszy tytuł i mam nadzieję, że pierwszy z wielu. Musimy być ambitni. Przed nami Mistrzostwa Świata – powiedział tuż po meczu uradowany Torres.
Radości i zadowolenia z gry napastnika Liverpoolu nie krył także Luis Aragones, który finałowym meczem pożegnał się z reprezentacją Hiszpanii. – Potrafi bardzo dużo. Nie mam wątpliwości, że może być najlepszym piłkarzem na świecie – ocenił selekcjoner.
W finale wystąpił również Xabi Alonso, pomocnik Liverpoolu, który od pewnego czasu przymierzany jest do Juventusu Turyn. Bask na Euro pojechał w roli zmiennika i taką też rolę spełniał w całym turnieju. W pierwszym meczu z Rosją na kilkanaście końcowych minut zastąpił Davida Silvę, ze Szwedami nie zagrał, a w meczu z Grecją jako kapitan poprowadził hiszpańskich zmienników do zwycięstwa 2:1. Alonso pokazał się z najlepszej strony i został uznany graczem meczu. Z Włochami nie zagrał, a w półfinale z Rosją Aragones pozwolił mu wejść na ostatnie 20 minut. Dzięki dobrym występom otrzymał także szansę gry w finale, w którym na niecałe pół godziny wszedł za Cesca Fabregasa.
Po niedzielnym meczu Alonso porównał swoje uczucia do tych, jakie towarzyszyły mu przed trzema laty w Stambule. – Nie wiem czy to zwycięstwo jest większe od tamtego. Nie mam natomiast wątpliwości, że to jeden z najszczęśliwszych momentów mojego życia – na gorąco komentował Bask.
Alvaro Arbeloa i Pepe Reina zagrali tylko raz, w meczu z Grecją. Obaj spędzili na boisku pełne 90 minut i mieli znaczący udział w zwycięstwie nad aktualnymi wówczas Mistrzami Europy.
Poza czterema Mistrzami Europy na Euro 2008 Liverpool miał jeszcze dwóch reprezentantów. Jednym z nich był Dirk Kuyt, który występował na prawym skrzydle reprezentacji Holandii. Pomarańczowi zachwycali swą grą w fazie grupowej, a jednym z najbardziej chwalonych piłkarzy był właśnie Dirk Kuyt. Na początek podopieczni Marco van Bastena zdemolowali obecnych Mistrzów Świata, Włochów 3:0. Kuyt asystował przy dwóch golach. Najpierw po najpiękniejszej kontrze całego turnieju podał do Wesleya Sneijdera, który nie dał szans Gianluce Bufonowi, a w końcówce spotkania celnie podał do Giovanniego van Bronckhorsta, który ustalił wynik meczu. W drugim meczu sam zapoczątkował demontaż francuskiej obrony i już w 9. minucie wpisał się na listę strzelców. Pomarańczowi wygrali 4:1, ale Dirk został zmieniony już na początku drugiej połowy. W meczu z Rumunią van Basten dał odpocząć podstawowym zawodnikom. Kuyt także znalazł się wśród rezerwowych, jednak wszedł na ostatnie pół godziny. Holendrzy wygrali z Rumunami 2:0. W przegranym ćwierćfinale z Rosją Dirk zagrał od początku, ale rozczarował tak jak cała reprezentacja Holandii i w przerwie został zmieniony przez Robina van Persiego.
Ostatnim piłkarzem Liverpoolu biorącym udział w Euro był reprezentant gospodarzy, Szwajcar Phillip Degen, który do klubu z Anfield Road dołączył tuż przed mistrzostwami na zasadzie wolnego transferu. Degen, dotychczas prawy obrońca Borussii Dortmund nie zagrał ani jednej minuty i cały turniej przesiedział na ławce rezerwowych. Jako kibice Liverpoolu nie mieliśmy więc okazji, by bliżej przyjrzeć się grze naszego nowego nabytku.
Ogólnie Euro dla The Reds można uznać za udane, choć na pewno wielu z nas ostrzyło sobie zęby na półfinałową rywalizację Holendrów i Hiszpanów. Mamy jednak powody do zadowolenia, gdyż w końcu turniej wygrała drużyna rzeczywiście najlepsza, grająca najładniejszy futbol. W dodatku z czterema piłkarzami Liverpoolu w składzie. Oby tylko Hiszpanie swą wiarą w sukces i przełamywaniem serii niepowodzeń zarazili pozostałych piłkarzy Liverpoolu.